Pełnia w Wadze – przez krainę snów do siebie

kwi 15, 2022

 

Opowiem Wam dziś historię, która jeden ze swoich początków ma w zeszłym roku, w Nów Księżyca w Wadze. Jesteśmy w tym momencie przed kulminacją Pełni w tym samym znaku, a przeze mnie przepływa fala energii, która wydaje na świat te słowa. 

Waga jest znakiem, która snuje opowieść o relacjach – z otaczającym nas światem oraz ze sobą. W wielu książkach czytałam o tym, że Waga ma szczęście w miłości, a jej celem jest tworzenie głębokich harmonijnych więzów. Cień pojawia się w chwili, gdy próbuje ona za wszelką cenę utrzymywać pozory harmonii w relacji, w nerwowym lęku, że pokój ten zostanie zaprzepaszczony. 

Jest mi to bardzo bliskie pod tym względem, że większość swoich relacji jako młoda osoba utrzymywałam w pozorach tego, jak ma ona wyglądać. Nie umiałam dzielić się, że dzieje się źle, że mi niedobrze, dusiłam to wszystko w sobie, a kiedy dochodziło do rozstań otoczenie było w dużym szoku, że jak to, jak to mogło umknąć? 

Z wiekiem zaczęłam przenosić obserwacje tego o krok dalej, na moją relację ze sobą i to, z jaką trudnością było mi sięgać po wsparcie innych osób. Jednocześnie sama byłam dla wszystkich, bo… bałam się odrzucenia! Jak z tego miejsca dziś patrzę na siebie z przeszłości, to wysyłam w swoją stronę dużo miłości, że to wszystko jakoś przeszłam. 

Wiem, że jest to proces wielu z nas, a ja dzieląc się tym, chcę również Ci pokazać, że ja też jestem po prostu człowiekiem i miejsce, do którego szłam nie było obsypane tylko płatkami róż. 

Waga snuje opowieść o relacjach, ale dla mnie jest to przede wszystkim relacja, jaką budujemy ze sobą, w swoim wewnętrznym domu i połączeniu z sercem. 

Często mówię Wam o tym, jak obserwuje to, co zachodzi od Nowiu do Pełni w tym samym znaku. Są to cykle o wiele dłuższe niż w klasycznym kalendarzu księżycowym, ale przez te rozległość i poszerzenie łatwiej jest mi się nad wieloma rzeczami pochylić. 

Od dziecka zapraszam do życia swoje sny i przyglądam się im, od 5 lat bardziej świadomie. Zapisuje, snuje, czasem wracam do nich, a czasem zapominam i to one wracają do mnie 🙂 

W zeszłym roku, w Nów Księżyca w Wadze, byłam na kursie nauczycielskim jogi nidry, świadomego śnienia. Kraina snów lepszej podróży sobie wymarzyć nie mogła. W zaufaniu podążałam za głosem swojej intuicji zanurzając się w coraz głębszych obszarach swojej podświadomości. W Nów w Wadze wykąpałam się nocą w górskim strumieniu, tańczącym nieopodal i z tym poczuciem żywego połączenia opadłam w objęciach Morfeusza.

Przyśniło mi się…

“Śniło mi się, że zanurzam swoje stopy w morskiej bryzie. Czuje spokój i niepokój, bo fale stają się coraz większe. W zaufaniu biorę wdech i daję się przykryć tej fali, nie tonę w ogóle. Nagle wciąga mnie morze, puszczam ciało i czuję jak płynę z nurtem. Kiedy podnoszę głowę do góry, nade mną pływają wieloryby, żeby wyjść z wody muszę wejść do pyska jednego z nich i dać się wypchnąć przez ten otwór nosowy na jego grzbiecie. Nagle trafiam do domu, który przypomina trochę jakiś który znam, ale jest jakby spleciony ze wszystkimi domami, w których mieszkałam. Jest wiosna lub lato, świeci Słońce, jestem tu całkiem sama. Okazuje się, że jestem w ciąży, zaawansowanej, czuję jakbym zaraz miała rodzić. Nagle robi się coraz ciemniej, chcę zamknąć ten dom, drzwi i okna nie mają zamków ani klamek, są cały czas uchylone. Każdy może tu wejść, cały czas ktoś wchodzi, wychodzi, nie mogę nawet dostrzec kto/co. Chcę iść spać, ale dom jest otwarty, gdy zamykam drzwi, otwiera się okno, gdy zamykam okno, nagle pojawiają się kolejne drzwi, które się otwierają i tak w kółko… Zaczynam rodzić, ale urodzić nie mogę, czuję się w takim zawieszeniu pomiędzy. Co teraz? Otwieram oczy. Co czuję w tym momencie?…”

Dziś w energii Pełni w tym samym znaku również miałam sen, który pamiętam dalej po zapisaniu go. Też śniło mi się, że jestem w ciąży, na moje “oko” zaawansowanej 😉 

Idę długim korytarzem, a za oknem znajdują się ogromne fale, które “pochłaniają” miejsce, w którym jestem. Decyduje się wyjść na pomost i na mnie leci ogromna fala – z kilkanaście metrów. Staję przed nią, rozkładam ręce, zamykam oczy i kiedy je otwieram… Morze jest spokojne, tafla wody delikatnie faluje, a zza horyzontu wychodzi Słońce. Nagle przestrzeń, z której wyszłam zmienia się w dom, z dużymi, drewnianymi drzwiami, i dziurką od klucza. Nagle w mojej dłoni pojawia się klucz, który pasuje do tego domu. Wchodzę. Zamykam za sobą drzwi, a one się zamykają. Nie otwierają się same z siebie, nie odpadają drzwi, one stoją zamknięte tak, jak je zamknęłam. Brzuch ciąży mi coraz bardziej, nagle słyszę rytm bębna z wnętrza tego domu. Idę za tym dźwiękiem po drodze otwieram okna i mam wybór, czy chcę aby zostały otwarte, czy zamknięte. Wybieram, aby były otwarte i idę za śpiewem bębna. Na końcu korytarza spotykam bliskie osoby, nie wiem kogo konkretnie, nie pamiętam dokładnie, ale czuję, że są mi bliskie. Siadamy w kręgu, są też inne instrumenty, ale już nie pamiętam jakie. Nagle zaczynam rodzić, biorę wdech i wydech, podłoga zmienia się w ziemię, mokrą, ale przyjemną. W chwili, gdy czuję, że ten moment nadszedł, w tej ulotnej chwili między byciem tu, a tam wzięłam swój pierwszy wdech. Pobudka. 

I tak jestem sobie dalej w tym śnie, gdzieś między pomiędzy i zapisuje go po przebudzeniu, obserwuje co się we mnie dzieje. Sięgam również po swój stary pamiętnik i czytam o śnie z Nowiu w Wadze, co tam się wtedy u mnie działo. Dzięki temu dostrzegam dynamikę relacji ze sobą, w sobie i dla siebie – co się zmieniło, jak ją buduję i czy mnie rozwija? 

I porusza mnie bardzo ta cykliczność, ta klamra doświadczania, która sięga o wiele wcześniej, ale dzięki tym dwóm snom obserwuje proces siania intencji i tego, co się u mnie zadziało. Dom, którego nie da się zamknąć, granice, których nie stawiam. Emocje, które mnie zabierają i co się z nimi dzieje, kiedy otwieram się na ich przepływ przez siebie. Cały czas się tego uczę, ale naprawdę z tego miejsca dziś widzę, ile zmian się zadziało u mnie i jak nauczyłam się je zdrowo wyznaczać. Kiedy “nie” nie jest atakiem, ani nie jest odbierane jako atak. Kiedy nie kieruję tego przeciwko komuś, tylko z miejsca miłości do siebie i dbania o siebie. W zeszłoroczny Nów nie mogłam urodzić, to nie był jeszcze ten czas. Miałam do przejścia jeszcze niektóre relacje, dzięki którym mogłam przyjrzeć się tej ze sobą. Naprawdę czuję się, jakbym dziś przyszła na świat, chociaż miałam już tych przyjść bardzo wiele 😉 Czuję, że to też piękne dopełnienie Tygodnia Darów, o którym opowiem Wam w następnym wpisie. 

Dziękuję za przeczytanie tego, czym się podzieliłam – może też masz ochotę się czymś podzielić w komentarzu, coś zarezonowało z Tobą? 

Życzę pięknej Pełni, wzlotów, uniesień i powrotów do domu 🙂

5 komentarzy

    • ED

      Niesamowite, właśnie w nowiu wadze zaczął się u mnie duży proces: kim jestem, co chcę robić, czym się zająć, żeby być spełnioną i szczęśliwą. Poszukiwania były bardzo burzliwe. Dziś obudziłam się z uczuciem spokoju, bo nareszcie wiem! Znalazłam to, czego szukałam. To była męcząca podróż pełna wzlotów i upadków, a moim odkryciem podczas niej byli LUDZIE i RELACJE i to, że właśnie to jest mój obszar. Niesamowite, że akurat teraz, w tą pełnię to się dopełnia ?

      Odpowiedz
      • kasiajogisza

        Pięknie! Dziękuję, że się tym dzielisz <3 Powodzenia w dalszych etapach podróży - może rozpoczyna się kolejna? 😉

        Odpowiedz
  1. Wrapzka

    Pięknie. Przeczytałam i bardzo mi to wrapnęło…zawinęło…?
    Ja to teraz cały ten tydzień powracam do siebie i jak to obserwuję, to się zastanawiam gdzie ja byłam przez ten cały czas?! Co ja robiłam?! Gdzie pędziłam?! W ogóle siebie nie zauważałam, albo tylko na moment a potem szybko to gubiłam. Jak tak teraz patrzę to byłam w naprawdę przerażającym miejscu i mam nadzieję już tam nigdzy nie wrócić, choć…już samo to, że nie wiem jak się w nim znalazlam, daje mi znak, że nie wiem na co uważać by znów tam nie wpaść. To bardzo ulotne.

    Odpowiedz
    • kasiajogisza

      Dziękuję za podzielenie się <3 może było to jakieś spotkanie właśnie z tym, co Cię przeraża, żeby, tak jak mówisz - nie wpadać tam już więcej? I zawijać się stamtąd 😀
      życzę Ci przyjemnych powrotów przy Ziemi Byczku <3

      Odpowiedz

Prześlij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *